Muzyka w Starym Krakowie 2020 o festiwalu


koncerty

bilety

kontakt


  
facebook







Ministrstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Narodowy Instytut Muzyki i Tańca


Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury _ państwowego funduszu celowego, w ramach programu „Muzyka”, realizowanego przez Narodowy Instytut Muzyki i Tańca




współorganizacja




Szanowni Państwo!

Rozpoczynamy drugie pięćdziesięciolecie Festiwalu Muzyka w Starym Krakowie. Miałem zaszczyt powołać ten Festiwal i być jego kierownikiem artystycznym. Czuję z tego powodu wielkie wzruszenie i wdzięczność dla Krakowa, że powierzono mi to zadanie.

Jestem wiejskim chłopcem ze wsi Ostrowczyk, który leży w pobliżu historycznego polskiego miasta Trembowla na Podolu, będącego obecnie pod administracją Ukrainy. Rodzice moi, biedni rolnicy, nigdy nie chodzili do szkoły, bo w ich wsi szkoły nie było. Ja, urodzony po I Wojnie Światowej byłem już uczniem dwuklasowej szkoły w Ostrowczyku, a dalsze nauki pobierałem w Trembowli w szkole polskiej, sowieckiej, niemieckiej i znowu sowieckiej. W czasie okupacji niemieckiej uczyłem się łaciny, francuskiego i niemieckiego potajemnie u pani Marty Nawalkowskiej, młodej absolwentki Sorbony w Paryżu, która uczyła mnie bezpłatnie, za co jej jestem dozgonnie wdzięczny. Przeżyłem w tym okresie czasy wywózki na Sybir i dramatyczne przeżycia w czasie napadów banderowców. Po wyjeździe na Zachód uczyłem się w Grybowie i w Raciborzu, gdzie zdałem maturę.

Jako ministrant służący codziennie do Mszy św. zmieniający świece, kwiaty na ołtarzu, biegłem po mszy na chór, bo tam była fisharmonia (marki Paykr) i próbowałem na niej grać. Mój najstarszy brat kupił mi we Lwowie małe skrzypce, a wiejski muzyk weselny Rogowski nauczył mnie nut w kluczu wiolinowym, udzielając mi aż dwóch lekcji. Jako 12-letni chłopiec zostałem organistą w moim kościele, gdzie założyłem żeński chór.

Po maturze przyjechałem pierwszy raz do Krakowa i zostałem przez 12 lat organistą w kościele św. Barbary u OO. Jezuitów. Tu rozpocząłem prawdziwe studia w szkołach muzycznych, na Uniwersytecie Jagiellońskim, dyrygenturę u Witolda Krzemieńskiego i Bohdana Wodiczki, a dyplom zdałem dyrygując koncertem symfonicznym w Filharmonii Krakowskiej.

Miastu Kraków zawdzięczam całe moje zawodowe wykształcenie i możliwość obcowania z jego tysiącletnią kulturą, jego środowiskiem naukowym i artystycznym. Tu powołałem do życia - wzorem Filharmonii Pomorskiej - Capellę Cracoviensis, tutaj powołałem Fundację dla Realizacji Siedziby Capellae Cracoviensis, realizowanej obecnie budowy, tu powołałem w1976 roku Festiwal Muzyka w Starym Krakowie.

Dziękuję moim Rodzicom, Braciom, Siostrze za troskę o moje wychowanie i wpajanie mi chrześcijańskich zasad współżycia z bliźnimi. Mojej Żonie Bognie za nieustanny trud i pomoc w pokonywaniu różnych życiowych przeszkód.

Duchownym władającymi Krakowskim Kościołem:

JEGO ŚWIĘTOBLIWOŚCI JANOWI PAWŁOWI II KAROLOWI WOJTYLE,
kard. Franciszkowi Macharskiemu,
kard. Stanisławowi Dziwiszowi,
kard. Grzegorzowi Rysiowi,
ks. Jerzemu Bryle,
ks. Robertowi Tyrale,
ks. Stanisławowi Sudole

Wszystkim, którzy władają świątyniami, klasztorami i zabytkowymi pomieszczeniami,

Tadeuszowi Jakubowskiemu za bezpłatne użyczania Synagogi Tempel przez 50 lat działalności Festiwalu,

Artystom, występującym za skromne honoraria, a nawet bezpłatnie,
Prezydentom Miasta Krakowa, a w szczególności;
Prezydentowi Andrzejowi Gołasiowi,
Prezydentowi Jackowi Majchrowskiemu,
Wiceprezydentowi Jerzemu Muzyce,
Wiceprezydentowi Stanisławowi Kracikowi,

Dyrektorom Wydziału Kultury i innych instytucji pomagającym Festiwalowi, oraz bezinteresownie pomagającym Festiwalowi:
mec. Antoniemu Woźniakowskiemu,
red. Annie Woźniakowskiej,
red. Tomaszowi Domalewskiemu,
red. Agnieszce Malatyńskiej,
mec. Stanisławowi Kłysowi,
mec. Romanowi Sygulskiemu,
prof. Jerzemu Serwackiemu

Moim współpracownikom organizacyjnym, wykonującym szarą, codzienną pracę na rzecz Festiwalu,

Wszystkim słuchaczom koncertów festiwalowych, którzy swoją obecnością potwierdzali sens powołania tej liczącej już 50 lat imprezy.

Jeszcze raz dziękuję - Stanisław Gałoński